|
Judyta Watoła 2007-01-03 Gazeta.pl/Gazeta Wyborcza, Katowice
Doc. Włodzimierz Mazur otrzymał wczoraj nominację na kierownika oddziału chorób zakaźnych Szpitala Specjalistycznego w Chorzowie. Nie przeszkodził mu ani fakt, że nie jest specjalistą, ani to, że pozbywa się z oddziału lekarzy tej specjalizacji.
Oddział chorób zakaźnych w chorzowskim szpitalu przez kilka lat pozostawał bez szefa. Mimo to pracującym tam lekarzom udało się stworzyć chwalony przez chorych ośrodek. Docenili go przede wszystkim pacjenci z żółtaczką typu B i C. Teraz czują się zagrożeni, bo w oddziale nasila się konflikt. Lekarze, którzy leczyli ich od lat i do których nabrali zaufania, nie zgadzają się z decyzjami doc. Włodzimierza Mazura, którego Śląska Akademia Medyczna wybrała na szefa oddziału.
Pierwszą ofiarą sporu padł dr Arkadiusz Pisula. W sobotniej "Gazecie" opisaliśmy, jak został zwolniony za to, że pomógł choremu.
Chodziło o 62-letniego pana Stanisława, u którego wykryto w wątrobie trzy duże ogniska nowotworowe. Chory nie mógł zostać poddany standardowej terapii, ale Pisula znalazł dla niego ratunek w Szpitalu Dzieciątka Jezus w Warszawie. Przejdzie tam zabieg termoablacji, czyli wypalenia ognisk nowotworu.
Kilka godzin po tym jak udało mu się załatwić leczenie w stolicy, dr Pisula został zwolniony. Powód? Nie skonsultował swoich działań z doc. Mazurem, wówczas nieoficjalnym jeszcze szefem oddziału.
Mazur nie chce rozmawiać z "Gazetą", a ŚAM tłumaczy, że będzie świetnym ordynatorem. - W listopadzie rozpisaliśmy ogólnopolski konkurs na stanowisko kierownika chorzowskiego ośrodka. Wpłynęła tylko kandydatura doc. Mazura. Spełnia oczekiwania władz uczelni - zapewnia Izabela Koźmińska-Rzeczkowska, rzeczniczka ŚAM.
Jak ustaliliśmy, rozpisanie ogólnopolskiego konkursu polegało na wysłaniu listów do 22 izb lekarskich. Te wywiesiły je na tablicach ogłoszeń w swoich siedzibach. W liście napisano, że kandydat musi mieć specjalizację "zgodną z zakresem działania kliniki". Ani w prasie, ani na stronie internetowej akademii żadnego ogłoszenia na temat konkursu nie było.
Mimo tak skąpego rozpowszechnienia informacji o konkursie pojawił się drugi kandydat: doktor habilitowany i specjalista chorób zakaźnych. Po rozmowie z rektor ŚAM zrezygnował jednak ze złożenia oferty.
Na informacje o konflikcie w oddziale i zwolnieniu jednego z pracujących tam specjalistów akademia zareagowała wczoraj... wręczeniem Mazurowi oficjalnej nominacji.
W internecie wrze: "Taka jest obecna polityka akademii: wyrzucać z pracy wartościowych ludzi, a zostawiać tych, których główną zaletą jest pokora wobec władz" - piszą pracownicy uczelni.
Lekarze zatrudnieni na oddziale myślą o zmianie miejsca pracy. Najgorsze nastroje panują jednak wśród chorych. Po zwolnieniu dr. Pisuli nie ukrywali gniewu.
- Dlaczego odbiera się nam tak ważne źródło pomocy i wsparcia! Rozwalą świetny zespół, a my stracimy najbardziej oddanych nam specjalistów - obawiała się szefowa śląskiego oddziału stowarzyszenia Prometeusze skupiającego chorych z żółtaczką.
Wczoraj, kiedy dowiedziała się o nominacji dla Mazura, nie chciała się już wypowiadać. - Rozumiem chorych, oni dalej będą musieli się leczyć w tym ośrodku - mówi nam jeden z lekarzy z Chorzowa.
|