|
Zabobony, gusła, czary.
Nie jest mym zadaniem naśmiewanie się z ziół, czy ich działania, jestem zwolennikiem stosowania ziołolecznictwa, bo jak mówił Ks. J. Kukawski, znany zielarz: "[...] poza właściwymi sobie zaletami leczniczymi, zioła przywołują nas do porządku, wprowadzają w nasze życie pewien naturalny rytm, a nawet przywracają cywilizacji Naturę."
Jednak stare przesady smiesza nas, tym bardziej, jak sobie uzmysłowimy, że ludzie faktycznie wierzyli w to, co tutaj zacytuję. Także i dzisiaj wierzą niektórzy w szczęście, jakie przynieść może czterolistna koniczyna, że pocałunek pod jemiołą może zapowiadać rychłe wesele, niektórzy ludzie mają wyrobione opinie na temat kwiatów doniczkowych trzymanych w domach, że ten to tworzy zgodę, a inny znów niezgodę i przynosi nieszczęście. Obecnie jednak mało kto, w to wierzy, kiedyś było inaczej...
Średniowiecze.
Marcin Siennik w XVI wieku pisał, powołując się na swój autorytet w dziedzinie medycyny - Piliniusza, że jakoby:
"...werbena - koszyczko trójkąty małżeńskie rozwiązuje, lubczyk lekarski usuwa rozterki rodzinne i niezgody, konwalia majowa wskrzesza konających, kokorniak powojnikowy - odpędza pokusy szatańskie, bylica pospolita i dzięgiel lekarski zabezpieczają od uczarowania, przestęp biały ma właściwosci piorunochronu, bukwica lekarska to stróż ludzkich dusz, a koniopłoch łąkowy usuwa nieprzyjaźnie, gniew i nocne strachy oraz przywraca rozum wariatom." :)))
Syreniusz pisał :
- Barwinek przywiązany przez ciężarna u łona miał działać przeciwporonnie.
- Bukwica zasadzona przy domu zabezpieczała jego mieszkńców przed wszelkimi czarami.
- Bylica pospolita wysuszona i spalona w domu oddalała wszelkie szatańskie pokusy. Jej korzeń trzymany w ręku wywoływał u brzemiennej kobiety usunięcie płodu.
- Arcydzięgiel stale noszony zabezpieczał jego właściciela od uczarowania.
- Piołun bronił od cudzołustwa.
Ciekawe przepisy kulinarne z XVI wieku :
- Młode liście słonecznika, po odwłosieniu, pieczono na ruszcie, jako namiastkę karczochów.
- Z młodych pędów kopru włoskiego przygotowywano soloną przystawkę do mięs i ryb.
- Z korzeni kopru włoskiego oraz ośródki chleba, owsianej mąki i wywaru drobiowego przygotowywano dietetyczną, posilną polewkę.
- Młode liście barszczu zwyczajnego (Heracleum splondylium L.), zbierane w maju, były aromatyzatorem i podstawowym składnikiem sezonowej polewki kapłoniej, zwanej ówczesnie barszczem właśnie.
- Korzeń i liście cykorii podróżnika polane sosem agrestowym (to możnaby spróbować) :))
- Bób siano i następnie przeorywano pole celem użyznienia gleby, a trafiał czasami tylko do najuboższych domostw na stoły.
W XIX wieku.
U Krakowiaków istniało przekonanie, że koniczyna pagórkowa, zwana targownikiem, noszona przez kobiety sprzedające nabiał, zapewniać im miała zyskowny handel. :)))
W tym samym jeszcze wieku, na tereni Chełmszczyzny sądzono, że cykoria podróżnik (Cychorium intybus L.), zerwana w fazie kwitnienia i zawieszona na ścianie domu skutecznie zapobiega wszelkim epidemiom. Choroba wyobrażana pod postacią wynędzniałej wędrowniczki, prosząc o gościnę i nocleg miała taką oto od rośliny odpowiedź : - "Nie mogę Cię przenocować, sama bowiem jestem podróżnikiem." :)))
Bardziej makabryczny przykład :
Dzieci chore na suchoty (gruzlica) poddawano dosć popularnym w XIX wieku kąpielom ziołowym, istniał przesąd, że tylko wanny (kąpiele) z roślin rosnących na grobach mogą przynieść poprawę, bo ... po trzech kąpielach dziecko ma wyzdrowieć, albo umrzeć"...
Na Rusi Zachodniej popularne było wśród dziewcząt obmywanie się wywarem obuwika terłycza (Cypripedium calceolus L.), zaś ziele tej byliny noszone w kieszeni sprzyjało pozyskaniu uczuć amanta. Według miejscowego zwyczaju roślinę należało zrywać tylko w nowiu (księżyca), wymawiając przy tym zaklęcie : terłycz prykłycz :)))
Nasięźrzał pospolity był zaszywany w obrębki panieńskich spódnic, celem przywabienia zalotników. Samo zrywanie rośliny wymagało jednak od dziewczyny nie lada odwagi. Czynność tą należało wykonywać... nago, wymawiając po trzykroć następująca formułę:
"Nasięźrzale rwię cię śmiale
pięcia palcy, szósty dłonią,
niech się chłopcy za mną gonią.
Karczmarze, owczarze, sołtysi
a potem z całej wsi." :)))
Zioła trujące.
W starożytności dominujące miejsce w ogródkach przydomowych miały rośliny trujące i takie, które miałyby niby neutralizować truciznę zadaną komuś specjalnie, lub przypadkiem. Trucizny i zatrucia na dworach były bowiem rzeczą dosć powszechną. Przytoczę tutaj kilka roślin silnie trujących, wykorzystywanych jednak czasem w homeopatii, w dużym rozcieńczeniu, lub jako baza do produkcji silnych leków rozkurczowych i przeciwbólowych.
Lulek czarny (Hyoscynamus niger L.) Jest to jednoroczna bylina o niemiłej odurzającej woni, liście tego gatunku zawierają od 0,03 do 0,17 % alkaloidów(L-hioscyjamina, atropina, L-scopolamina)
Zimowit jesienny (Colchicum autumnulen L.) Różne części roślin zawierają od 0,2 0,6 % kolchicyny, która ma charakter silnej trucizny, roślina ta została ochrzczona jako roślinny arszenik.
Szczwół plamisty (Conium maculatum L.) Sokratesowe ziele tak nazywana roślina, bo podobno Sokrartes za pomocą jej rozstał się z życiem. Wszystkie części tej rośliny, a głównie owoce są bardzo mocną trucizną. Substancja, która to powoduje, to koniina, w działaniu podobna do indiańskiej curarry. Wyglądem łudząco przypomina pietruszkę, odróżniają ją od niej czerwone, lub czerwono brunatne plamy na liściach. Jako ciekawostę można dodać, że roślina ta bije wszystkie inne pod względem zawartości kwasu askorbinowego (vit. C), gdyby nie jej właściwosci trujące...byłaby dobra do sałatek. :)))
Tojad mocny (Aconitum callibotryon Rchb.) Roślina zawiera od 0,2 do 3 % alkaloidów, takich jak akonityna, mezoakonityna, hipakonityna, neopelina. Nadworny medyk cesarza Austrii Anton F. Störck tak oto pisał o tej roślinie: ...zawiera tak subtelna truciznę, że nawet trzymając w ręku przez długi czas, byle się zagrzała, przyprawia o smierć. :)))
Szalej jadowity (Cikuta virosa L.) Jad tej rośliny : cykutotoksyna potrafi nawet przedostać się do wody studziennej, a zatrucie należy leczyć jeszcze przed interwenją lekarza podawaniem mocnego naparu kawy, lub herbaty, środków wymiotnych lub rozcieńczonego octu (2%).
Opublikowane przeze mnie ciekawostki i cytaty pochodzą z książki autorstwa Mariana Janusza Kawałko pt. "Historie Ziołowe" , wydanej przez Krajowa Agencję Wydawniczą, Lublin 1986. Serdecznie polecam lekturę tej ksiażki wszystkim pasjonatom ziół i ziołolecznictwa.
Jarosław Chojnacki (Jarko)
|